Większość naszych wyjazdów zbudowana jest wokół regionu. Te trzy zbudowane są wokół rodziny. Trasa ugina się przed miejscami, które są dla Ciebie ważne, a nie odwrotnie, a tempo jest wolniejsze, bo nie chodzi o pokonanie kilometrów.
Dlaczego je stworzyliśmy
Wciąż dostawaliśmy to samo zapytanie: dziadek wyjechał z Kowna, albo z Dyneburga, albo ze sztetla pod Krakowem, a ktoś z następnego pokolenia chciał stanąć tam, gdzie oni stali. Standardowe trasy nie pasowały, bo celem był adres, a nie miasto.
Przestaliśmy więc naginać wyjazd grupowy i napisaliśmy zamiast tego prawdziwe trasy, z czasem na archiwum, cmentarz albo popołudnie, które okazuje się niczym więcej niż polem. Czasem to pole jest całą podróżą.
Jak to działa
Mówisz nam, co wiesz, choćby niewiele. Nazwisko, miasto zapisywane może na trzy sposoby, zdjęcie z budynkiem w tle. Robimy przygotowania, zanim przyjedziesz, znajdujemy miejscowego przewodnika, który czyta język i dokumenty, i zostawiamy dni elastyczne, gdy już tu jesteś.
Są domyślnie prywatne, bo tego nie robi się w autokarze wśród obcych. Jeśli opublikowana trasa jest bliska, ale nie do końca właściwa, traktujemy ją jako punkt wyjścia i budujemy od nowa.
