W trzecim tygodniu czerwca na Mierzei Kurońskiej nie ma prawdziwej ciemności. Słońce zachodzi późno i leniwie, niebo przez wiele godzin trzyma bladą niebieskość, a kiedy myślisz, że nadeszła noc, ona już zamienia się w poranek. Ludzie zostają na dworze. Nikt nie jest do końca pewien, która jest godzina.
Na mierzei
Wydma Parnidis nad Nidą to właściwe miejsce. Piasek trzyma ciepło dnia długo po północy, a z góry widać zalew po jednej stronie i otwarty Bałtyk po drugiej, oba oświetlone słońcem, które nie może się zdecydować, czy odejść.
To przesilenie letnie, najważniejsza noc roku na Litwie, Łotwie i w Estonii. Na plażach płoną ogniska, na wodzie unoszą się wianki, a wszyscy zgadzają się co do jednego: być na dworze tak długo, jak trzyma się światło, czyli niemal całą noc.
Jeśli przyjedziesz w czerwcu
Zaplanuj wyjazd, jeśli możesz, na trzeci tydzień miesiąca i nie zapełniaj wieczorów zbyt gęsto. Dni są dość długie, by późna kolacja i spacer po niej wciąż wypadały za dnia, a dobre godziny tutaj to właśnie te, które większość planów marnuje w pomieszczeniach.
I tak weź ze sobą coś cieplejszego. Ciepłe światło to nie to samo co ciepłe powietrze, a wybrzeże stygnie, czy słońce się na to zgadza, czy nie.
